Obserwatorzy

niedziela, 23 marca 2014

pomocnicy moi kochani...ach...

Moja odporność ostatnio spadła. Mam na myśli odporność na zakupy tkanin. Sklepy same mi wyrastają na mojej drodze, a w nich tyle piękności. A kawałek na to, kawałek na tamto i jeszcze ten kawałek, bo taki ładny; i ten tam bo cena okazyjna - znaczy: przyda się.
Mój syn jest w wieku: nic nie potrzebuję, nic mu się nie podoba i ogólnie jest na nie. Zatem dobranie czegokolwiek do jego pokoju...to wyzwanie dla mnie.
Zakupy tkaninowe zaowocowały materiałem na narzutę na łóżko syna. Dzisiaj było krojenie i układanie w odpowiedniej kolejności.
Najpierw pomagała mi Skarpeta:


Mało zgrany to był duet. Wręcz miałam wrażenie, że przy Skarpecie moje kwadraciki ożyły...

Potem do akcji wkroczył Kłopot:






A później Kłopot zapragnął Wam o tym opowiedzieć :-) i tak się zabrał do roboty:

i tak powstał ten post :-)



5 komentarzy:

  1. dobrze, że nie jesteś z tym wszystkim sama :D masz takich pomocników :P

    http://lesia-rekodzielo.blogspot.com
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, ponoć nie ma jak twórczy bałagan...

      Usuń
  2. Moja kocica to raczej typ Skarpety - zero pożytku :D Chętnie wymienię ją za Kłopota, przynajmniej będzie miał czas posty pisać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kłopot, to myśliciel- zanim wymyśli, to już po fakcie :-) Natomiast Skarpeta wszystko musi po swojemu i potem jeszcze patrzy na człowieka z miną: "nie mogłam? nie podoba Ci się?..."

      Usuń
  3. Wow, ale masz pomocne te kociska :)
    Moje też czasem próbują pomóc, ale nie potrafią szydełka trzymać w łapkach, za to włóczkę świetnie rozwijają :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że zaglądacie, a tym bardziej, że piszecie :-) Ania